data: 26.07 - 31.07.2016

św. Jan z Kęt



 

Jan Kanty (1390-1473)

Profesor, którego kochali studenci. Profesor, który był autorytetem dla swoich kolegów wykładowców. Profesor, który modlił się za swoich żaków. Profesor, który dzielił się swoją wypłatą z biednymi. Profesor, który nigdy nie był ponad tych, z którymi pracował, z którymi żył. Ksiądz - Profesor, któremu po prostu zależało. Taki właśnie był św. Jan z Kęt.

Urodził się 24 czerwca 1390 roku w mieście Kęty (80 km od Krakowa). Pochodził z bogatej mieszczańskiej rodziny. Świadczy o tym fakt, że, gdy w wieku 23 lat został przyjęty na studia na Akademię Krakowską na Wydział Sztuk Wyzwolonych, zapłacił pełną kwotę wpisowego (6 groszy), co w tamtych czasach zdecydowanie było rzadkością. Jako jeden z nielicznych studentów uzyskał tytuł magistra. Przyjął również święcenia kapłańskie, a następnie przez parę lat posługiwał jako rektor, wykładowca i wychowawca w szkole klasztornej Bożogrobców.

W kolejnych latach objął katedrę na wydziale Atrium i jednocześnie rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym. Cechowała go wielka ambicja w zdobywaniu wiedzy. Był bardzo rzetelny w swojej pracy. Po uzyskaniu tytułu bakałarza teologii Jan Kanty został kanonikiem kapituły przy kolegiacie św.Floriana w Krakowie. W tym samym czasie otrzymał również posadę proboszcza parafiiw Olkuszu. Z probostwa jednak zrezygnował, ponieważ uważał, że skoro nie będziemógł sprawować urzędu proboszcza będąc na miejscu w Olkuszu, to nie będzie mógłgo sprawować wystarczająco dobrze. Bardzo zależało mu na tym, żeby należyciewykonywać swoje obowiązki.  


Prawda ponad wszystko

Św. Jan Kanty zasłynął z tego,że umiłował dążenie do prawdy. W każdym ze swoich działań –w pracynaukowej, przepisywaniu dzieł, wychowywaniu młodych ludzi – chciał być wiernyEwangelii. Wielkim szacunkiem obdarzał każdego człowieka. Nie pozwalał, by wjego obecności ktokolwiek był obmawiany. W swojej celi na ścianie napisał „Strzeż się kogo zafrasować, bo nie smacznoprzeprawować. Sławy nie ruszaj bliźniego, bo odwołać coś ciężkiego.” Możnaw tym miejscu również przytoczyć legendę o napadzie zbójców na niego podczaspielgrzymki. Zgodnie z przekazem złodzieje zażądali od niego wszystkichpieniędzy, jakie miał przy sobie. Gdy je otrzymali, usatysfakcjonowaniodeszli od niego. Profesor jednak szybko przypomniał sobie, że w płaszczu miał zaszyte dwa kawałki złota ipomyślał: "Panie! Cóż ja zrobię?Wszakże i łotra nawet się nie godzi okłamać!" Pobiegł więc zazłodziejami i oddał im również to złoto. Wtedy zbójcy spostrzegli, że mają doczynienia ze świętym, oddali wszystko, co mu wcześniej zabrali,i przepraszając go, zaprosili pod zbójecką strzechę.

Módl się i pracuj

Najważniejsze w życiu było dla niego ciągłe obcowanie z Bogiem. Wiele godzin w ciągu dnia poświęcał na modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu w kościele św. Anny w Krakowie. Nigdy nie oddzielał pobożności od zajęć dydaktycznych i rozważań naukowych. Św. Jan Kanty z wielkim nabożeństwem rozważał również Mękę Pańską. Jego konfesja znajdująca się w kościele św. Anny powstała naprzeciwko ołtarza przedstawiającego scenę zdjęcia Pana Jezusa z Krzyża, co dodatkowo podkreśla jego umiłowanie Męki Pańskiej. Św. Jan Kanty nieustannie adoruje Ciało Jezusa Chrystusa.

Święty profesor przez całe życie zajmował się przepisywaniem ksiąg, wielkich dzieł między innymi św. Augustyna. W rękopisach Jana Kantego należy zwrócić uwagę na teksty poboczne, na marginesach, w których to widać jego wielką mądrość. Kopiując księgi często je komentował, notował własne przemyślenia, do kodeksów dodawał sprostowania. W ciągu życia przepisał on około 18 000 stron.

Jako teolog, był również bardzo szanowany za wszelkie rady dotyczące udzielania pokuty grzesznikom. Rozstrzygał problemy, które związane były z etyką małżeńską, nałogami, czy relacjami międzyludzkimi. Głosił bardzo surową pokutę dla cudzołożników, a także miał zdecydowane stanowisko dotyczące przerywania ciąży.


Człowiek - legenda

Istnieje wiele legend ukazujących wielką dobroć i miłosierdzie jakim obdarzał wszystkich napotkanych ludzi. Słynął z pomocy jakiej udzielał biednym studentom, czy ubogim i bezdomnym. Jedna z legend głosi, że w czasie srogiej zimy oddał bezdomnemu swój płaszcz i buty. Opisana została również sytuacja z profesorskiej stołówki, kiedy profesor Jan powiadomiony o przyjściu żebraka, zawołał: „Chrystus przyszedł!” i kazał go ugościć. Być może stąd wzięła się tradycja pozostawiania dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole?

Jego troska i opiekuńczość w stosunku do studentów, jak i wszystkich innych ludzi były bardzo widoczne. Pięknie opowiada o

tych cechach Świętego legenda o rozbitym dzbanie. Opisuje ona sytuację, kiedy profesor pochyla się nad kobietą, która rozbiła na drodze dzban. Jan Kanty ze współczuciem i zrozumieniem pomaga kobiecie i w cudowny sposób składa dzban w całość, tak że nie widać nawet jednej rysy. Historia ta wskazuje na szacunek, którym profesor darzył każdego, nawet bardzo prostego człowieka. Każdego potrafił pocieszyć, dodać nadziei. Pokazuje, jak ważna była dla niego druga osoba z całym bagażem doświadczeń, który dźwiga przez życie.

Jan Kanty żył skromnie w małej celi w Collegium Maius. Prowadził życie ascety, był apostołem trzeźwości. Był to człowiek bardzo pokorny – każdą pracę, każdy rękopis kończył podziękowaniem do Boga w Trójcy Jedynego, do Matki Najświętszej i wszystkich Świętych. Ponadto wszystkie swoje rękopisy podpisywał „przez niejakiego Jana”.

Zmarł w opinii świętości 24 XII 1473 roku w Krakowie. Do końca swojego życia pracował naukowo na Uniwersytecie Krakowskim. Został pochowany w kościele św. Anny obok ambony,  z której za życia wygłaszał kazania. Po śmierci Jana Kantego szybko rozpoczęły się pielgrzymki do jego grobu. Odnotowywano również liczne cuda za jego wstawiennictwem. Ze względu na rosnący kult Świętego wybudowano w tym samym miejscu większy kościół, który mógłby pomieścić tłumy wiernych.

Jan Kanty został kanonizowany 16 lipca 1767 roku przez papieża Klemensa XIII.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Pozostając na tej stronie, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies.

Potwierdzam