data: 26.07 - 31.07.2016

Aktualności

Powrót

Europa jedzie na ŚDM

2015-09-03

Ekipa "Jadę na ŚDM. A Ty?" zakończyła swoją 12-dniową podróż po Europie. Ks. Marcin Rozmus, ks. Piotr Burtan i siostra Franciszka opowiadają o kulisach wyprawy, o tym czego doświadczyli na trasie, kogo i w jaki sposób zapraszali do Krakowa w 2016 r.


Zofia Świerczyńska: Jak zrodził się pomysł na podróż po Europie promującą ŚDM?

ks. Marcin: Jeszcze jesienią zeszłego roku razem z ks. Piotrem zastanawialiśmy się co zrobić, żeby trochę zareklamować Światowe Dni Młodzieży. I tak powstał pomysł, żeby okleić swoje prywatne samochody naklejkami. Potem poszło to dalej. Pomyśleliśmy, że skoro już okleiliśmy swoje, to może ktoś też by chciał? Więc zrobiliśmy małe naklejki, które rozdajemy do tej pory. I tak od małych pomysłów doszło do większego, czyli wyjazdu, podczas którego chcieliśmy połączyć wszystkie miasta, które były gospodarzami ŚDM w Europie.

ks. Piotr: Najpierw miała to być trasa po Polsce w kształcie logo ŚDM. Marcin miał rysować środek, czyli krzyż z kółkiem i jechać na Słowację, a ja na rowerze miałem przejechać kontury Polski. Ale plany się pozmieniały i wyszło po Europie. Ale tak czy tak promocja była.

A jak się stało, że siostra dołączyła do ekipy?

s. Franciszka: ks. Piotr mi zaproponował taki wyjazd i się zgodziłam.

ks. Piotr: Jakąś twarz wyjazdu też musieliśmy mieć! (śmiech) Zaproponowałem siostrze wyjazd z racji tego, że bardzo udziela się w wolontariacie ŚDM w Wieliczce.

Długo przygotowywaliście się do wyprawy? Planowanie trasy, zorganizowanie noclegów...

ks. Marcin: Ponieważ na pomysł tej trasy wpadliśmy miesiąc przed wyjazdem, czyli prawie w ostatniej chwili, czasu nie było dużo. Ale wystarczyło go na tyle, żeby zaplanować to co najważniejsze, czyli którędy mamy jechać. Musieliśmy się przede wszystkim zastanowić w jaki sposób połączyć w jedną trasę miejsca, gdzie odbywały się Światowe Dni Młodzieży. A także wybrać przez jakie miejscowości musimy przejechać a o jakie możemy zahaczyć dodatkowo. Potem trasę odwróciliśmy zupełnie do góry nogami, ponieważ okazało się, że będzie nam ją łatwiej pokonać w inny sposób. I ostatecznie wyszło tak, że najpierw jechaliśmy południem Europy, a wróciliśmy północą.

ks. Piotr: Po drodze udało się nam odwiedzić także liczne Sanktuaria Maryjne.

s. Franciszka: Ale także inne miejsca, których pierwotnie nie zamierzaliśmy odwiedzać, jak np. Avila. Niby przypadkowe a tak na prawdę okazały się być dla nas bardzo ważne.

ks. Marcin: To było zdecydowanie działanie Opatrzności Bożej, nie mieliśmy planów aby tam być! Tego nie zaplanowaliśmy. Nie wszędzie mieliśmy załatwione noclegi, trochę przez to, że wyjazd był na ostatnią chwilę. I chwała Bogu, bo właśnie dzięki temu mogliśmy w trakcie podróży korygować trasę i dlatego byliśmy w Avila, co wyszło zupełnie przez przypadek a ostatecznie okazało się dla nas ważne.

Jakie były reakcje na samochód oklejony wizerunkami i cytatami papieży Franciszka i Jana Pawła II?

ks. Piotr: Na pewno bardzo radosne, zwłaszcza w korkach! Wszyscy się zatrzymywali, odnajdywali cytat w swoim języku, czytali o co chodzi, oglądali zdjęcia. Odbiór był bardzo sympatyczny.

ks. Marcin: Reakcje były na pewno bardzo pozytywne. Żywiej reagowali na nas za granicą, niż w Polsce. I to było bardzo ciekawe doświadczenie. U nas było więcej obojętności, przy czym w ogóle pierwotny pomysł naszej reklamy był taki, żeby docierać przede wszystkim do Polaków. Ale wyjazd pokazał, że ludzie za granicą bardzo pozytywnie reagują na postać chociażby papieża Franciszka, papieża Jana Pawła II, na ich słowa. Tak na prawdę do końca nie wiemy co zostało w tych ludziach, którzy nas mijali, patrzyli na słowa: "Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi" i jechali dalej. Tak samo jak nasi przyjaciele z autostrady, którzy gdy staliśmy w korku machali do nas, a później spotkaliśmy się po dwóch godzinach na trasie i ich reakcja była ponownie bardzo pozytywna.

Jak oprócz tego zapraszaliście na ŚDM do Krakowa?

s. Franciszka: Zachęcaliśmy ludzi do wspólnego zdjęcia w miejscach, w których się zatrzymywaliśmy i była to dobra okazja, żeby wytłumaczyć po co tu jesteśmy, co to jest za akcja i zaprosić ich do Krakowa. Niektórzy kojarzyli Kraków, tak jak np. chłopak we Francji.

ks. Piotr: Powiedział do nas nawet parę słów po polsku: "do zobaczenia w Krakowie". Powiedział nam także, że jego dziewczyna jest z Krakowa, więc na pewno będzie na ŚDM. Inną formą zaproszenia było także to, że rozdawaliśmy modlitwy.

ks. Marcin: Najwięcej modlitw zostawiliśmy w Santiago de Compostela. W ośrodku w którym mieszkaliśmy jest bardzo dużo pielgrzymów - Polaków. Tam zainteresowanie ŚDM było chyba największe. Więc tak na prawdę byliśmy na końcu Europy, żeby mówić o Światowych Dniach Młodzieży właśnie Polakom (śmiech).




Czy poza granicami widać już pierwsze oznaki przygotowań do ŚDM w Krakowie?

ks. Piotr: Tak, choćby nawet grupa motocyklistów którą spotkaliśmy w Santiago de Compostela. Wiedzieli, że takie spotkania młodzieży z całego świata się odbywają, nawet dostali od nas flagę do reklamy ŚDM. Bardzo się ucieszyli i bardzo nas zaskoczyli, kiedy zaproponowaliśmy im żeby stanęli z nami do zdjęcia. Zrobili to z taką radością, że zdominowali plac przed katedrą, który był po prostu ich!

s. Franciszka: Na trasie spotkaliśmy też rodzinę z Hiszpanii, która powiedziała, że ich młoda krewna już przygotowuje się do przyjazdu.

Chociaż Wasza wyprawa się zakończyła, zapraszanie młodzieży z całego świata trwa nadal. Macie jakieś pomysły na przyszłość, aby zachęcić do przyjazdu do Krakowa?

ks. Marcin: Ja bym określił, że to działa w sposób spontaniczny!

s. Franciszka: Zdecydowanie słowo "spontaniczny" to słowo klucz całego wyjazdu (śmiech)

ks. Marcin: Śmiejemy się, ale ja bym użył tutaj innego słowa. Może nie spontaniczny, ale opatrznościowy. Dajemy się kierować Panu Bogu. Tak na prawdę w czerwcu, kiedy wybieraliśmy się na wakacje, nikt z nas w ogóle nie myślał o podróży po Europie, wyszło to zupełnie opatrznościowo. Tak na prawdę nie mamy żadnych planów, czy jeszcze gdzieś pojedziemy. Może być tak, że uda się wygospodarować wolny czas, i wtedy gdzieś się wybierzemy. Ale nie jesteśmy w stanie tego zaplanować ani przewidzieć, bo każdy z nas pracuje na parafii w duszpasterstwie, w szkole, przygotowujemy do ŚDM grupy w naszych parafiach, więc mamy co robić u siebie. To jest rzecz zupełnie dodatkowa, urlopowa. Ale na pewno nadal będziemy rozdawać nasze naklejki.

Jak je zdobyć?

ks. Marcin: Należy napisać maila na adres: jadenasdm@gmail.com, zadeklarować jakie naklejki chcemy, podać swój adres pocztowy a my je wyślemy. Są też takie osoby czy duszpasterstwa w Polsce, które chcą od nas większej ilości takich naklejek. Z racji tego, że rozdajemy je za darmo, to nasz budżet jest ograniczony. Dlatego w takich przypadkach wysyłamy projekt naklejki, a poszczególne grupy drukują je sobie we własnym zakresie. I dużo osób korzysta także z takiej formy.

Mieliście jakieś przeszkody na trasie?

ks. Marcin: Największy trud wyprawy to my sami dla siebie (śmiech). Właśnie to, że na przykład nie mieliśmy gdzie mieszkać i spać, nie było istotne.

ks. Piotr: Każdy sam dla siebie był trudem, ale tak razem to rewelacja! Chcieliście mieć hotel wielogwiazdkowy z widokiem na morze, to mieliśmy! Był milion gwiazdkowy! Bo w Barcelonie spaliśmy na plaży.

ks. Marcin: I to są jedne z piękniejszych obrazków tej wyprawy.

Podsumowując wyprawę, Europa jedzie na ŚDM?

ks. Marcin: Oczywiście, że tak! Po tych wszystkich reakcjach, okazuje się że jesteśmy bardzo pozytywnie odbierani, co działa bardzo zachęcająco. Więc ja myślę, że Europa jedzie na ŚDM.

ks. Piotr: Zwłaszcza ludzie z tych miejsc które odwiedziliśmy, na pewno przyjadą! A tam, gdzie staliśmy w korkach, tym bardziej przyjadą!

Jednak korki mogą mieć pozytywną stronę.

ks. Marcin: Tak, korki mogą być błogosławione!

s. Franciszka: A największa frekwencja będzie w miasteczku za Niceą, gdzie staliśmy najdłużej! Tam najwięcej się naczytali, na pewno mieli czas na przemyślenia! (śmiech)

Pozostaje tylko przyjechać do Krakowa w 2016 r.

ks. Piotr: Dokładnie. Wszędzie spotykaliśmy się z przyjazną atmosferą i pozytywnymi reakcjami. No to siup, jedziemy na ŚDM!


Ekipę "Jadę na ŚDM. A Ty?" tworzyli ks. Marcin Rozmus z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Woli Batorskiej, ks. Piotr Burtan z parafii św. Klemensa w Wieliczce oraz siostra Franciszka ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Jechali samochodem VW Touran 1.9 TDI.
Podróż rozpoczęli 13 sierpnia, na wielickim Campus Misericordiae a zakończyli 24 sierpnia na krakowskich Błoniach, odwiedzając miejsca w których odbywały się Światowe Dni Młodzieży - Rzym, Madryt, Santiago de Compostela, Paryż, Kolonię i Częstochowę. Przejechali łącznie od Campus Misericordiae do Błoń Krakowskich 8802 km i odwiedzili 9 krajów Europy.


Relacja ks. Marcina Rozmusa z podróży: część 1część 2część 3, część 4.


Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Pozostając na tej stronie, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookies.

Potwierdzam